SZKOŁA PODSTAWOWA NR 9

IM. DOKTORA FRANCISZKA WITASZKA W POZNANIU

Kronika Łazarza


KRONIKA   ŁAZARZA


Mieszkamy na Łazarzu, uczymy się tutaj, tu spędzamy każdą wolną chwilę, ale na co dzień nie przyglądamy się zbyt uważnie otoczeniu, nie dostrzegamy tego co cenne, dawne, historyczne czy po prostu ciekawe. Postanowiliśmy zatem przyjrzeć się bliżej naszej dzielnicy. To, czego dowiedzieliśmy się podczas reporterskich wędrówek, to co przeczytaliśmy w dostępnych nam źródłach, źródłach także to, co usłyszeliśmy w wielu ciekawych rozmowach zamieszczamy na łamach specjalnego wydania naszej gazetki.



Historia dzielnicy w relacji mieszkańców

"  Starsza pani opowiada... "

Moja babcia ma już prawie osiemdziesiąt lat. Całe swoje życie spędziła na Łazarzu. Można się od niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o naszym mieście i o naszej dzielnicy. Babcia zawsze zaczyna swoje opowieści od stwierdzenia, że Poznań dawniej wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie Nie było wieżowców, po ulicach jeździły inne samochody. Ludzie inaczej się ubierali. Nie było nowych osiedli. Tam, gdzie obecnie są Ratuje przed wojną rosło zboże. Pola rozciągały się zresztą tuż za naszym kościołem Matki Boskiej Bolesnej. Ale Łazarz już był ! Przecież moja babcia tu mieszkała.

Na spacery chodziła najpierw ze swoją mamą, a potem sama do parku Wilsona. Park istnieje już ponad 160 lat ! Najpierw był szkółką drzewną przy głogowskiej szosie. Potem, pod koniec ubiegłego stulecia urządzono tu rozległy ogród ozdobny. Ogród był ciągle wzbogacany nowymi okazami drzew, krzewów i kwiatów. W 1919 roku stała już w nim Palmiarnia. Założono też piękny kwietnik centralny i zgromadzono okazały zbiór roślin skalnych. Ogród, zwany początkowo botanicznym został w 1931 r. przemianowany na park im. T.W. Wilsona . Muszę się dowiedzieć, kto to był T. W. Wilson i dlaczego właśnie jego imieniem nazwano park, który tak lubi moja babcia.

Babcia często się zamyśla nad kromką zwykłego chleba. Chleb tez przypomina jej dawne, przedwojenne czasy, kiedy pieczywo kupowało się u „Kamińskiego”. Piekarz Franciszek Kamiński przybył do Poznania ze wsi spod Nowego Tomyśla w 1905 roku. Po drugiej stronie Rynku Łazarskiego założył piekarnię i cukiernię. Babcia uważa, że ten piekarz, chociaż nie był politykiem, ani wielkim uczonym, też przeszedł do historii naszego miasta.

Za czasów młodości mojej babci stał już kościół parafialny pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej. Kiedy babcia miała 10 lat to być może w czasie nabożeństwa siedziała na tym samym miejscu, w którym siadam dzisiaj ja! Podobno nasz kościół zbudowano na gruncie ofiarowanym przez rolnika Józefa Schneidera, który tam miał swoje gospodarstwo. Budowę ukończono w 1901 roku. Dwaj ostatni przedwojenni rządcy parafialni zostali zamęczeni w hitlerowskich kaźniach.

W 1912 roku ukończono budowę szpitala ortopedycznego. Był to pierwszy szpital ortopedyczny w Polsce. Pracował w nim, jako młody naukowiec słynny później profesor Wiktor Dega. Fundatorami szpitala byli Bronisław Gąsiorowski i jego przybrana córka, Helena. Dla uczczenia ich pamięci, a także pamięci ich przodka, zasłużonego społecznika Ludwika Gąsiorowskiego, ulica, przy której stoi szpital nazywa się ulicą Gąsiorowskich.

Babcia wyjaśniła mi tez skąd się wzięły nazwy innych ulic w naszej dzielnicy.

Podobno ulica Kanałowa zawdzięcza swa nazwę temu, że dawniej płynęła tam woda w kanale. Na ulicy Granicznej przed pół wiekiem kończyła się zwarta zabudowa kamieniczna tej części Łazarza. Znajdowała się więc w tym miejscu granica miasta. Przy ulicy Lodowej , przebiegającej na terenie dawnych łąk i stawów, czerpano lód i odwożono do miasta. Przy tej ulicy mieszkał podróżnik afrykański, który przebył Saharę na rowerze. Był on wątły fizycznie i dość biedny. Mimo to zdołał uwieńczyć sukcesem nadludzki trud egzotycznej wyprawy. Szkoda tylko, że jego wyczyn pozostał prawie nieznany.

Ulica Kolejowa wzięła swą nazwę oczywiście od kolei. Od 1906 roku stoi przy niej rząd jednakowych domów, w których mieszkali przed wojną kolejarze. Babcia uważa, że te domy są ponure i nieładne.

Czasami zastanawiam się, jak babcia mogła zapamiętać to wszystko, o czym nieraz mi opowiada kiedy ją o to pytam, to uśmiecha się leciutko i mówi, ze wszystkiego nie pamięta, ale chętnie ogląda stare zdjęcia i gazety, przygląda się domom na naszej ulicy i przypomina sobie ludzi, którzy tu żyli. Lubi wspominać lata młodości. Dzięki tym wspomnieniom, odkrywa przede mną historię miejsc, wśród których toczy się moje dzieciństwo.

Opowiadanie powstało na podstawie rozmów z Babciami uczniów klasy 4d.



Spojrzenie badacza  i  znawcy czyli wywiad z panem Jerzym Sobczakiem



Ola: Wiemy, że jest pan autorem i współautorem książek o Wielkopolsce, pisze pan scenariusze, jest pan autorem filmów. Współpracował z ciekawymi ludźmi np. jest pan współautorem książki "O Wincentym Polu".  Czy może pan nam coś bliższego o tym powiedzieć?

J.S.: Zaczęto się od skromnych folderów, a skończyło się na wydaniach Polskiego Wydawnictwa Naukowego. Do najpoważniejszych pozycji należą "Słownik Krajoznawczy Wielkopolski" i "l00 x Wielkopolska". Za "Słownik Krajoznawczy Wielkopolski" otrzymałem nagrodę im. Edwarda Raczyńskiego za najlepszą książkę w 1992 roku.

Ola: Chcielibyśmy także dowiedzieć się od pana, trochę  więcej o Poznaniu, a raczej najbliższej okolicy naszej szkoły, czyli Łazarzu. Czy jest w tej dzielnicy coś ciekawego, ja np. nic nie zauważyłam, prócz głazu w naszym ogródku, którego już dawno nie ma. Może zdradzi nam pan, skąd, pochodzi nazwa Łazarz?

J. S. : Łazarz  jest wsią  podmiejską  założoną  XVI wieku a , włączoną do Poznania w 1899 roku .  Zachowało się tutaj wiele ciekawych budynków, o których nikt nic prawie nie wie, np. na rogu ulicy Sczanieckiej  i  Kasprzaka stoją zabudowania dawnej elektrowni wsi Łazarz. Pomiędzy ul. Kasprzaka, Sczanieckiej i Głogowskiej działała niegdyś fabryka rowerów. Na krańcu ulicy Kolęjowęj, tuż koło Gąsiorowskich, stoją do dzisiaj budynki tzw. "Lejarni żelaza" i "Fabryki maszyn rolniczych". Przy ulicy Strusia wznosił się niegdyś browar, podobnie jak przy ulicy Stolarskiej, gdzie na murach browaru znajduje  się kościół św. Michała.  Narożnikowy dom na rogu ulicy Strusia i Małeckiego przed ostatnią wojną mieścił kino "Wilson" czynne także w czasie okupacji. W miejscu, gdzie są budynki Lechii przy ulicy Głogowskiej , wznosił się XIX  wieczny dworek zwany Zameczkiem Polnym.

Inną ciekawostką jest dom przy ulicy Głogowskiej  37 - dom ostatniego  sołtysa wsi Łazarz  Adama Jeskego. Z wielu ciekawostek można jeszcze wspomnieć obecny kościół św. Anny na dawnym wzgórzu św. Łazarza, a przed postawieniem kościoła stał tu wiatrak, a młynarz nazywał się Małecki.  Miejsce obecnego Rynku  Łazarskiego zajmowały rozległe łąki, środkiem których płynął strumień wzdłuż ulic Lodowej i Małeckiego. Do strumienia tego były odprowadzane specjalnym kanałem wody i stąd nazwa ulicy Kanałowa. W miejscu szkoły numer 26 w XIX  wieku wznosiły się ogromne stodoły, natomiast w miejscu  waszej szkoły były m.in. stawy.

Głaz stojący przed szkołą stał od 1926 roku w parku Wilsona  i umieszczona na nim była tablica upamiętniająca 125 rocznicę niepodległości Stanów Zjednoczonych.

Zapewne ciekawe jest pochodzenie nazwy dzielnicy, której prawidłowa nazwa jest  św. Łazarz. Nazwa ta wywodzi się od szpitala św. Łazarza i Kościoła św. Łazarza, które niegdyś stały w miejscu zbiegu ulic Królowej Jadwigi, Górna Wilda  i  Niedziałkowskiego. Do dzisiaj w tym miejscu stoi jeszcze mały budynek z 1757 roku ze złamanym dachem czterospadowym  -jedyna pozostałość po dawnym szpitalu.  Główną arterią św. Łazarza był trakt Głogowski i stąd nazwa ulicy Głogowska. Przy trakcie tym wnosiła się niegdyś karczma "Pod lipą".

Ola: A jaka jest historia naszej szkoły?

J. S. : Otóż pierwszy budynek szkolny wznosił się w miejscu obok poczty, przy ulicy Głogowskiej, gdzie dzisiaj mamy skwer i parking. Potem szkołę tę przeniesiono na narożnik ul. Głogowskiej i Strusia (dzisiaj zachował się fragment) i te dwie pierwsze są poprzednikami waszej szkoły.

Ola: Dziękuję za ciekawą rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Z p. Jerzym Sobczakiem rozmawiała Ola Świder.


Zmień kontrast